Harry

Harry

O mnie

Znów znalazłam się gdzieś, gdzie nie powinno mnie być….
Usłyszałam jak maleńkie dziecko woła mamę…
Tak cichutko..
Otworzyłam drzwi…
Zaczął wołać głośniej, zobaczyłam jak płacze…..
A teraz płaczę ja….
Stoi maleńki byczek łańcuchem związany za rogi, sam, samiuteńki, ma być kilka miesięcy tuczony i sprzedany do rzeźni.
Podeszłam do Niego… Jego przerażone oczy… matko… zapamiętam je do końca życia. Polizał mnie swoim maleńkim językiem po ręku i jeszcze raz wydał z siebie ten przeraźliwy dźwięk błagający o pomoc….
Postanowiliśmy ocalić to życie, za wszelką cenę, nie ma przypadków…
Tatuaż Mariusza był znakiem… znakiem Jego życia….
Następnego dnia jak pojechaliśmy zapłacić zaliczkę za malucha stało się coś najgorszego… Mały Harry pojechał już w swą ostatnią podróż… zniknął….
Świat się nam zatrzymał…. godziny walki, poruszenia nieba i ziemi żeby wrócił, żeby oszukać przeznaczenie….
Wrócił… transportem na pace, na którym czekał do rana, do wywozu do rzeźni…
Witaj w domu jeden z miliona a właściwie jeden z tryliona zabijanych w rzeźni dla swojego ciała. Już Cię nikt nie zabije, nikt nie skrzywdzi, przed Tobą wspaniałe, sielskie życie…
Harry trafił do nas bardzo chory, przeszedł długie leczenie, antybiotykoterapię oraz kilkutygodniowe odrobaczenie, stan zaniedbania był tak wielki… Robale były w całym ciele i zjadały Go od środka.